strona index

ARCHIWUM - FOTO - SERWIS

powrót do kroniki

 

Napisz do nas:

© 2003 - 2014

 

SREBRNE WICEMISTRZOWSTWO POLSKI

 

W kwietniu wygraliśmy wojewódzkie finały w Zamościu. Drużyna z Momot miała teraz reprezentować całe województwo lubelskie. Nasza 7 osobowa ekipa to dziewczyny z klasy IV i III: Agata, Angelika, Iza, Ania, Agnieszka, Ula i Łucja. Zostaliśmy wzmocnieni o 5 zawodniczek z różnych miejscowości z Lubelszczyzny, a były to: Weronika, Ola, Basia, Kinga i Ania. W Warszawie byliśmy jedną z 16 drużyn z całej Polski w kategorii U-10.

W środę 30 kwietnia na Placu Defilad w Warszawie nastąpiło otwarcie i losowanie grup. My trafiliśmy do grupy H. Oprócz nas znalazły się w niej dziewczyny reprezentujące województwa: warmińsko-mazurskie, lubuskie i kujawsko-pomorskie. Tak naprawdę nie wiemy, gdzie leżą te województwa. Obiecujemy sobie, że potem, w szkole poszukamy ich na mapie. Na dziś koniec. Wracamy do hotelu, gdzie nocujemy w pokojach dwuosobowych.

Wstajemy bardzo wcześnie. Rozpoczynają się rozgrywki. W pierwszym meczu pokonaliśmy województwo kujawsko-pomorskie 2:1. Dobry początek. W drugim przyszło otrzeźwienie. Ograły nas dziewczyny z województwa warmińsko-mazurskiego 4:3. Jedno zwycięstwo i jedna porażka. Wiemy, że nie zajmiemy pierwszego miejsca w grupie, ale jest szansa na awans z drugiej pozycji. Decydujący miał być mecz z województwem lubuskim. Udało się. Wygraliśmy 3:2. W ćwierćfinale wpadliśmy na województwo pomorskie. Było ciężko. Strzeliliśmy im trzy bramki, tracąc dwie. A więc 3:2 dla nas. Jesteśmy w czwórce najlepszych drużyn z Polski w swej kategorii wiekowej. Ale numer! Nikt z nas się tego nie spodziewał. Nie możemy uwierzyć. Przed nami półfinał. Walczymy z województwem wielkopolskim. W pierwszych minutach zdobyliśmy dwie bramki, potem jeszcze jedną i za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo. Nasze przeciwniczki strzelają nam bramkę kontaktową, a później jeszcze drugą. Robi się nerwowo. Czekamy na gwizdek sędziego. Wreszcie jest. Uff. Ale ulga. Wygrywamy 3:2. Był to najcięższy mecz, pełen dramaturgii. Jesteśmy w finale! Mamy już zapewniony srebrny medal. Nie możemy uwierzyć. Ciągle pytamy naszego opiekuna pana Krzysztofa Rosińskiego - czy drugie miejsce jest dobre? Pan odpowiada, że gdyby wcześniej, ktoś mu dawał takie miejsce, brałby w ciemno.

Ze stadionu Polonii Warszawa tylko cztery drużyny najlepsze przenoszą się na najważniejszy obiekt sportowy w Warszawie. Wśród nich jesteśmy i my. Z małego boiska momockiego na Stadion Narodowy. Chyba śnimy. To jak historia Kopciuszka. Marzenia się spełniają. Po meczu półfinałowym, który rozegraliśmy o 8.30, czekamy aż do godziny 15.00. To właśnie teraz mają być rozegrane decydujące mecze. Dwa finały dziewczęce U-10 i U-12 oraz chłopięce U-10, U-12. Na murawę jesteśmy wyprowadzani między innymi przez Zbigniewa Bońka, Adama Nawałkę, Stefana Majewskiego, Dariusza Dziekanowskiego, Marcina Dornę oraz wielu innych. W blasku reflektorów i przy głośnym dopingu płynącym z trybun wychodzimy na boisko. Potem słyszymy swoje imiona i nazwiska, które odczytuje spiker. Kłaniamy się, machamy rękoma, dreszcze przechodzą przez plecy. Ogromny obiekt, światła jupiterów, doping z trybun. Nogi są jak z waty, uchodzi z nas powietrze. Jesteśmy oszołomione i bardzo zmęczone. Przegrywamy wysoko 1:5. Nasze przeciwniczki skaczą w tańcu radości, a my ze łzami schodzimy z murawy. Pociesza nas jakimś pan z wąsami. Później okazało się, że to był Zbigniew Boniek czyli prezes PZPN, a przed laty najlepszy polski piłkarz. Fajny gość. Dochodzimy do siebie. Następuje dekoracja medalowa i wręczenie pucharu, pamiątkowych kurtek, bluz oraz wielu innych upominków. Zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski w swojej kategorii wiekowej. Zapominamy o bólu i przemęczeniu. Cieszymy się, że tak daleko zaszliśmy - Momot do Warszawy. A więc można, jak się czegoś bardzo pragnie. Małopolanki pojadą do Hamburga na mecz Niemcy - Polska. Niech jadą, były lepsze. Ale to tak daleko! My tam wolelibyśmy polskie góry. Może się uda. Po ceremonii dekoracyjnej zostaliśmy na finale Pucharu Polski. Grały drużyny: Zawisza Bydgoszcz i Zagłębie Lubin. Grali nieźle, podobnie jak my. Do domu, do Momot wróciliśmy 3 maja nad ranem. Marzymy, aby się porządnie wyspać. A po obudzeniu sprawdzimy jeszcze raz, czy to nie był sen, czy naprawdę zdobyliśmy srebrny medal.

tzw

P.S. Słowa wdzięczności kierujemy do wszystkich, którzy nam w tym pomogli, szczególnie dziękujemy naszemu opiekunowi panu Rosińskiemu, który nam „ojcował", pocieszał, dodawał otuchy, dbał o naszą kondycję i zdrowie. Razem z nami przeżywał każdy mecz. Dziękujemy również p. Ryszardowi Majkowskiemu i Stowarzyszeniu SAS z Janowa za sponsorowanie naszych strojów oraz Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej z Janowa Lub. za cenne wskazówki i uwagi.

Foto: Archiwum parafialne

 

Foto: archiwum parafialne

Dodano: 8 maja 2014 r.


do góry

 

powrót do foto-serwisuPowrót

 


Parafia Rzymskokatolicka p.w. św. Wojciecha w Momotach Górnych
Dekanat Janowski, Diecezja Sandomierska
Momoty Górne 49, 23-300 Janów Lubelski, tel. 15 87 26 112