|
|
WYSTRÓJ
WNĘTRZA ŚWIĄTYNI
Dzieło serca i rąk
Na tablicy przed kościołem
widnieje napis: „Wartość tego obiektu, jego wystroju, nie polega na
fachowej robocie, ani na sztuce, tylko na fakcie, że dzieło powstało dzięki
cierpliwości i uporowi oraz setkom tysięcy godzin poświęconych tej
pracy, oprócz duszpasterskiej, charytatywnej, społecznej".
Już w grudniu 1973 roku rozpoczęto prace wewnątrz kościółka. Ksiądz
Kazimierz z pomocnikami zajął się obijaniem ścian i wnęk deskami,
maskując w ten sposób szczeliny i nierówności. Bardzo trudnym elementem
wystroju kościółka okazały się łuki nad wnękami, z którymi problemy
mają nawet fachowcy Największy, przed wnęką ołtarza głównego, musiał
być nawet poprawiany, gdyż wykonany wcześniej,
w pośpiechu, nie przedstawiał się najlepiej. Podstawowe prace przy
ołtarzach (głównym i bocznych), podłodze i ścianach wewnętrznych zostały
jeszcze przed Bożym Narodzeniem zakończone. Przyszła teraz kolej na
elementy dekoracyjne, zdobnicze. Sklepienie
prezbiterium obito płytami stanowiącymi podkład pod kasetony. Ksiądz zajął
się teraz dekorowaniem sklepienia. Płyty pomalował na niebiesko, oddając
wrażenie nieba. Drewnianymi listwami podzielił je na kwadraty, które z
czasem zaczął wypełniać gwiazdkami. Pierwsze z nich były proste w
formie, bez dodatkowych żłobień, wycięte w drewnie zwykłym nożykiem.
Ponieważ nie mógł sobie poradzić z dokładnym dopasowaniem do siebie
poszczególnych kwadratów, na ich złączeniu zastosował kółko z
kwiatowym motywem, tzw. rozetkę. W ten sposób zamaskował nierówne połączenie
i dodał uroku sklepieniu. Pierwsze kółeczka - proste i archaiczne - nie
wyglądały najlepiej. Ksiądz Kazimierz wpadł więc na pomysł, by wytoczyć
je na tokarce, a środek wypełnić okrągłym elementem uzyskanym z pociętych
drążków do narzędzi rolniczych. Był to drugi etap tworzenia rozetek.
Gwiazdki wewnątrz kasetonów przybrały szlachetniejszą formę i uzyskały
większą wyrazistość. Ks. Kazimierz, krok po kroku, udoskonala swoje
kasetony, a rozetki przybierają coraz to bogatszą formę. Zdał sobie
sprawę, iż nie musi podchodzić do tych prac jak rzemieślnik, ale
udoskonalając je, podpatrując i wzorując na przyrodzie, może stworzyć,
coś bardziej interesującego coś, co staje się już kategorią sztuki -
mniejsza o stopień jej profesjonalności, zwłaszcza, gdy podoba się
ludziom. Zamiast prostych kółeczek łączących kwadraty, zaczął wycinać
rozetki z drewnianych kliników. Malując je i podrzeźbiając, uzyskał
ciekawy efekt. Gwiazdki stały się bardziej precyzyjne, z delikatnym płaskim
rzeźbieniem wewnątrz. W prezbiterium na sklepieniu ksiądz Kazimierz
wykonał 95 kasetonów. Wiedział, że musi dokończyć rozpoczęte
kasetony, chciał jednak zrezygnować z toczenia. Bojąc się, że nie podoła,
zdecydował się wykonać w nawach jedynie koronki do kasetonów. Zrobił je
w inny sposób niż w nad prezbiterium. Z powodu braku drewna lipowego i
osikowego, które dobrze obrabia się na tokarce, pomyślał o innych
drewnianych formach, do których materiał mógł zdobyć. Będąc w kościele
w Janowie Lubelskim, zauważył na sklepieniu obramienia kasetonów wykonane
z drewnianych kostek. Zaczął pracę w tym kierunku. Rzeźbiąc wytrwale nożykiem,
wiele warstw drewnianych nakładał na siebie, tworząc efektowne,
przestrzenne i koronkowe obramienia kasetonów z drobnych kwadratowych
kostek. Wypełniał rozpoczęte przez siebie kasetony. Miały
przedstawiać Mękę Pańską w sposób bardzo prosty, symboliczny. Rozmyślając
nad treścią i formą poszczególnych kwater, pokusił się o wyrzeźbienie
twarzy Chrystusa w samym środku sklepienia nawy. Nic nikomu nie mówiąc,
rozpoczął pierwsze swoje rzeźbiarskie dzieło. Męczył się z projektem,
szkicem, koncepcją, w końcu jednak zaczął
rzeźbić. Podstawowymi narzędziami w tej pracy były niezawodny zwykły
nożyk dobrze zaostrzony i proste dłutko. Kolejnym pomysłem było
wykonanie wokół kasetonów przedstawiających Mękę Pańską, wkładek o
treści zaczerpniętej z Tajemnic Różańcowych. Rozpoczął od strony chóru.
Rzeźbiąc postać Maryi i Anioła, zdał sobie sprawę, że musi wypracować
większą głębię i perspektywę w swych pracach. Następne wkładki do
kasetonów z kolejnymi Tajemnicami Różańca stawały się coraz
doskonalsze. Na sklepieniu nawy jest ich trzydzieści pięć. Trzeci
rodzaj kasetonów (a jest ich w sumie trzydzieści jeden) stanowią te
znajdujące się pod chórem we frontonie. Koronki na nich są już bardzo
harmonijne, precyzyjne, stworzone z niewielkich kwadratowych kawałeczków
drewna. Poprzez wielowarstwowość sprawiają wrażenie głębi. Wkładki do
nich - to przede wszystkim kwiaty wzorowane na naturze, w środku zaś
symbole Eucharystii w formie krzyża. Jeszcze inny rodzaj kasetonów
znajduje się w zakrystii. Każdy z nich, ksiądz Kazimierz wypełnił
motywem kwiatowym w formie rozetek wykonanych z jednego kawałka drewna, bez
używania koloru. Widać w nich precyzję i ogromny techniczny i artystyczny
rozwój w twórczej pracy autora. Bardzo ważnym, zwracającym uwagę, płasko rzeźbionym
w drewnie motywem dekoracyjnym jest „Ostatnia Wieczerza" w
formie koncelebrii, znajdująca się nad łukiem tęczowym w nawie głównej.
Temat ten nasunął się księdzu przez półkolistą przestrzeń,
jaką trzeba było wypełnić. Początkowo Wieczerza miała być
symboliczna. Apostołowie zaznaczeni w formie dużej litery A, Pan Jezus zaś
jako znak JHS. Stało się jednak
inaczej. Nigdy wcześniej ksiądz Kazimierz nie rzeźbił postaci ludzkich,
ale od dawna zajmował się fotografowaniem, co teraz ułatwiło mu zadanie.
Najtrudniej bowiem uchwycić proporcje ludzkiego ciała, np. twarzy, dłoni.
Wykonał więc bardzo wiele zdjęć swoim parafianom, zwłaszcza rąk i głów
w półobrocie, które powiększał i przenosił na papier. Zmieniał i
syntetyzował rysy twarzy, aby nikt nie rozpoznał siebie np. w Chrystusie
czy Judaszu. Kończąc „Ostatnią Wieczerzę", widząc efekt swej
wytrwałości, ksiądz Kazimierz odniósł wrażenie jakby ustąpił mu lęk
przed dalszym tworzeniem. Ta monumentalna w skali kościółka płaskorzeźba
wyzwoliła w nim odwagę. Rozpoczął
pracę nad płasko rzeźbioną Drogą Krzyżową. Każdą stację chciał
umieścić w małej kapliczce. Wyrzeźbił scenę stacji Pierwszej, ale nie
uzyskał wrażenia głębi. Porozcinał więc elementy scenki i ustawił je
we wnęce tak, by tworzyły wrażenie perspektywy. Druga już udoskonalona
stacja nie spełniała jeszcze oczekiwań księdza. Dopiero w kolejnej
stacji udało mu się uzyskać perspektywę. Pierwsze trzy stacje są jakby
próbą w tworzeniu następnych. Po dwuletniej przerwie, spowodowanej budową
kaplicy w Ujściu, ksiądz Kazimierz powrócił do rzeźbienia Drogi Krzyżowej.
Każda kolejna stacja była doskonalsza, precyzyjniejsza, z wyraźną
głębią perspektywiczną. Kolor uzyskał bejcując poszczególne elementy
scenek - w przeciwieństwie do pierwszych trzech stacji, które malował
farbami olejnymi. Oprócz opisu każdej stacji w obramowaniu znajdują się
nazwiska osób, które ksiądz pragnął upamiętnić. Wiele jest miejsc w
kościółku opatrzonych napisem „Ku pamięci" lub dedykacją,
jakby wszystko to, co stworzył miało być świadectwem czyjegoś
istnienia. Detal po detalu ksiądz Kazimierz uzupełniał wnętrze kościółka.
Wyrzeźbił ołtarz główny w formie Golgoty i tabernakulum. Po prawej
stronie przedstawił Chrystusa Zmartwychwstałego, po lewej Jego Chrzest. We
wnęce prezbiterium, po lewej stronie ołtarza, znajduje się płasko rzeźbiona
w drewnie kopia Matki Boskiej Janowskiej wysadzana perłami i koralami.
Solidne ławy ozdobione zostały płasko rzeźbionym ornamentem kwiatowym na
bocznej ścianie. Spod ręki księdza wyszły też meble przeznaczone do
zakrystii i chrzcielnica.Kiedy ściany, sklepienia, ołtarze, chrzcielnica,
konfesjonał, a nawet ławki przyciągały wzrok oryginalnymi zdobieniami,
puste okna zaczęły razić. Ksiądz Kazimierz, zaznajomiony
z obróbką drewna, pomyślał, że zrobi witraże z drewnianymi ramami.
Praca w ołowiu była mu nie znana i przede wszystkim - kosztowna. Jak sam
twierdzi, „wcisnął kolorowe szkło w drewniane ażury". Każdy
witraż jest inny, i jeden doskonalszy od drugiego. Ostatnim etapem
tworzenia witraży było naklejanie skruszonego szkła na szybę. Nie
zawierają w sobie drewnianych ramek dając przez to więcej światła. Ksiądz
Kazimierz umieścił je w prezbiteńum, gdzie dostęp światła jest bardzo
istotny. Ostatnie
z płaskorzeźb wykonanych dla kościółka znajdują się przed chórem.
Przedstawiają Jana Pawła II (w środku) i czterech ewangelistów (po
bokach). Ewangeliści ukazani są jako uskrzydlone postacie. Ksiądz
Kazimierz oparł się na Starym Testamencie, w którym prorok Izajasz widzi
Mesjasza w otoczeniu czterech postaci ze skrzydłami: wołu, orła, człowieka
i lwa. Każdemu z ewangelistów chrześcijanie przypisywali jedną z nich. Nie sposób zapomnieć o śladach przeszłości, jakie
odcisnęły się w Momotach. Wydarzenia te utrwalił ksiądz Pińciurek w małych
obiektach sakralnych, kapliczkach wzniesionych wokół kościółka. Należy
do nich między innymi „Fontanna Płacząca" ze św. Wojciechem,
patronem parafii, która ma przypominać
łzy żołnierzy składających broń w 1939 r. Warto wspomnieć również o
„Grocie Zniewolenia", symbolizującej wydarzenia z czasów
okupacji, i „Grocie Wyzwolenia", powstałej na pamiątkę wydarzeń
1989 r. Symboliczny pomnik mają też ofiary
pomordowane w czasie wojny. Największe i najbardziej czasochłonne dzieło
księdza Kazimierza nie jest jedynym, jakie stworzył. Przez
ponad dwadzieścia lat ksiądz proboszcz Pińciurek, z zapomnianych przed
laty Momot, rzeźbił swój ślad na ziemi. Początkowo zwykłym nożykiem,
później narzędziami stolarskimi. Parafianie,
dumni ze swego proboszcza, pomagali mu zdobywać wszelkie niezbędne
materiały i narzędzia do pracy. W ciężkich, wymagających wysiłku fizycznego
zajęciach, służyli pomocą.
do góry |
|
|
|

Widok ogólny nawy głównej
|
|
|
|

Sklepienie prezbiterium
|
|
|
|

Stacja Drogi Krzyżowej
|
|
|
|

Ostatnia Wieczerza z łuku tęczowego
|
|
|
|

Konfesjonał
|
|
|
|

Kasetony z nawy głównej
|
|
|
|

Kaseton z twarzą Chrystusa
|
|
|
|

Kaseton
|
|
|

Witraż z drewnianymi ramkami
|
|
|

Grota Zniewolenia i
Grota Wyzwolenia
oraz Fontanna Płacząca
|
|
|
|