Napisz do nas:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

(C)2003 Webmaster

WYSTRÓJ WNĘTRZA ŚWIĄTYNI
Dzieło serca i rąk

 Na tablicy przed kościołem widnieje napis: „Wartość tego obiektu, jego wystroju, nie polega na fachowej robocie, ani na sztuce, tylko na fakcie, że dzieło powstało dzięki cierpliwości i uporowi oraz setkom tysięcy godzin poświęconych tej pracy, oprócz duszpasterskiej, charytatywnej, społecznej".
Już w grudniu 1973 roku rozpoczęto prace wewnątrz kościółka. Ksiądz Kazimierz z pomocnikami zajął się obijaniem ścian i wnęk deskami, maskując w ten sposób szczeliny i nierówności. Bardzo trudnym elementem wystroju kościółka okazały się łuki nad wnękami, z którymi problemy mają nawet fachowcy Największy, przed wnęką ołtarza głównego, musiał być nawet poprawiany, gdyż wykonany wcześniej, w pośpiechu, nie przedstawiał się najlepiej. Podstawowe prace przy ołtarzach (głównym i bocznych), podłodze i ścianach wewnętrznych zostały jeszcze przed Bożym Narodzeniem zakończone. Przyszła teraz kolej na elementy dekoracyjne, zdobnicze.
Sklepienie prezbiterium obito płytami stanowiącymi podkład pod kasetony. Ksiądz zajął się teraz dekorowaniem sklepienia. Płyty pomalował na niebiesko, oddając wrażenie nieba. Drewnianymi listwami podzielił je na kwadraty, które z czasem zaczął wypełniać gwiazdkami. Pierwsze z nich były proste w formie, bez dodatkowych żłobień, wycięte w drewnie zwykłym nożykiem. Ponieważ nie mógł sobie poradzić z dokładnym dopasowaniem do siebie poszczególnych kwadratów, na ich złączeniu zastosował kółko z kwiatowym motywem, tzw. rozetkę. W ten sposób zamaskował nierówne połączenie i dodał uroku sklepieniu. Pierwsze kółeczka - proste i archaiczne - nie wyglądały najlepiej. Ksiądz Kazimierz wpadł więc na pomysł, by wytoczyć je na tokarce, a środek wypełnić okrągłym elementem uzyskanym z pociętych drążków do narzędzi rolniczych. Był to drugi etap tworzenia rozetek. Gwiazdki wewnątrz kasetonów przybrały szlachetniejszą formę i uzyskały większą wyrazistość. Ks. Kazimierz, krok po kroku, udoskonala swoje kasetony, a rozetki przybierają coraz to bogatszą formę. Zdał sobie sprawę, iż nie musi podchodzić do tych prac jak rzemieślnik, ale udoskonalając je, podpatrując i wzorując na przyrodzie, może stworzyć, coś bardziej interesującego coś, co staje się już kategorią sztuki - mniejsza o stopień jej profesjonalności, zwłaszcza, gdy podoba się ludziom. Zamiast prostych kółeczek łączących kwadraty, zaczął wycinać rozetki z drewnianych kliników. Malując je i podrzeźbiając, uzyskał ciekawy efekt. Gwiazdki stały się bardziej precyzyjne, z delikatnym płaskim rzeźbieniem wewnątrz. W prezbiterium na sklepieniu ksiądz Kazimierz wykonał 95 kasetonów. Wiedział, że musi dokończyć rozpoczęte kasetony, chciał jednak zrezygnować z toczenia. Bojąc się, że nie podoła, zdecydował się wykonać w nawach jedynie koronki do kasetonów. Zrobił je w inny sposób niż w nad prezbiterium. Z powodu braku drewna lipowego i osikowego, które dobrze obrabia się na tokarce, pomyślał o innych drewnianych formach, do których materiał mógł zdobyć. Będąc w kościele w Janowie Lubelskim, zauważył na sklepieniu obramienia kasetonów wykonane z drewnianych kostek. Zaczął pracę w tym kierunku. Rzeźbiąc wytrwale nożykiem, wiele warstw drewnianych nakładał na siebie, tworząc efektowne, przestrzenne i koronkowe obramienia kasetonów z drobnych kwadratowych kostek. Wypełniał rozpoczęte przez siebie kasetony. Miały przedstawiać Mękę Pańską w sposób bardzo prosty, symboliczny. Rozmyślając nad treścią i formą poszczególnych kwater, pokusił się o wyrzeźbienie twarzy Chrystusa w samym środku sklepienia nawy. Nic nikomu nie mówiąc, rozpoczął pierwsze swoje rzeźbiarskie dzieło. Męczył się z projektem, szkicem, koncepcją, w końcu jednak zaczął rzeźbić. Podstawowymi na­rzędziami w tej pracy były niezawodny zwykły nożyk dobrze zaostrzony i proste dłutko. Kolejnym pomysłem było wykonanie wokół kasetonów przedstawiających Mękę Pańską, wkładek o treści zaczerpniętej z Tajemnic Różańcowych. Rozpoczął od strony chóru. Rzeźbiąc postać Maryi i Anioła, zdał sobie sprawę, że musi wypracować większą głębię i perspektywę w swych pracach. Następne wkładki do kasetonów z kolejnymi Tajemnicami Różańca stawały się coraz doskonalsze. Na sklepieniu nawy jest ich trzydzieści pięć. Trzeci rodzaj kasetonów (a jest ich w sumie trzydzieści jeden) stanowią te znajdujące się pod chórem we frontonie. Koronki na nich są już bardzo harmonijne, precyzyjne, stworzone z niewielkich kwadratowych kawałeczków drewna. Poprzez wielowarstwowość sprawiają wrażenie głębi. Wkładki do nich - to przede wszystkim kwiaty wzorowane na naturze, w środku zaś symbole Eucharystii w formie krzyża. Jeszcze inny rodzaj kasetonów znajduje się w zakrystii. Każdy z nich, ksiądz Kazimierz wypełnił motywem kwiatowym w formie rozetek wykonanych z jednego kawałka drewna, bez używania koloru. Widać w nich precyzję i ogromny techniczny i artystyczny rozwój w twórczej pracy autora. Bardzo ważnym, zwracającym uwagę, płasko rzeźbionym w drewnie motywem dekoracyjnym jest „Ostatnia Wieczerza" w formie koncelebrii, znajdująca się nad łukiem tęczowym w nawie głównej. Temat ten nasunął się księdzu przez półkolistą przestrzeń, jaką trzeba było wypełnić. Początkowo Wieczerza miała być symboliczna. Apostołowie zaznaczeni w formie dużej litery A, Pan Jezus zaś jako znak JHS. Stało się jednak inaczej. Nigdy wcześniej ksiądz Kazimierz nie rzeźbił postaci ludzkich, ale od dawna zajmował się fotografowaniem, co teraz ułatwiło mu zadanie. Najtrudniej bowiem uchwycić proporcje ludzkiego ciała, np. twarzy, dłoni. Wykonał więc bardzo wiele zdjęć swoim parafianom, zwłaszcza rąk i głów w półobrocie, które powiększał i przenosił na papier. Zmieniał i syntetyzował rysy twarzy, aby nikt nie rozpoznał siebie np. w Chrystusie czy Judaszu. Kończąc „Ostatnią Wieczerzę", widząc efekt swej wytrwałości, ksiądz Kazimierz odniósł wrażenie jakby ustąpił mu lęk przed dalszym tworzeniem. Ta monumentalna w skali kościółka płaskorzeźba wyzwoliła w nim odwagę. Rozpoczął pracę nad płasko rzeźbioną Drogą Krzyżową. Każdą stację chciał umieścić w małej kapliczce. Wyrzeźbił scenę stacji Pierwszej, ale nie uzyskał wrażenia głębi. Porozcinał więc elementy scenki i ustawił je we wnęce tak, by tworzyły wrażenie perspektywy. Druga już udoskonalona stacja nie spełniała jeszcze oczekiwań księdza. Dopiero w kolejnej stacji udało mu się uzyskać perspektywę. Pierwsze trzy stacje są jakby próbą w tworzeniu następnych. Po dwuletniej przerwie, spowodowanej budową kaplicy w Ujściu, ksiądz Kazimierz powrócił do rzeźbienia Drogi Krzyżowej. Każda kolejna stacja była doskonalsza, precyzyjniejsza, z wyraźną głębią perspektywiczną. Kolor uzyskał bejcując poszczególne elementy scenek - w przeciwieństwie do pierwszych trzech stacji, które malował farbami olejnymi. Oprócz opisu każdej stacji w obramowaniu znajdują się nazwiska osób, które ksiądz pragnął upamiętnić. Wiele jest miejsc w kościółku opatrzonych napisem „Ku pamięci" lub dedykacją, jakby wszystko to, co stworzył miało być świadectwem czyjegoś istnienia. Detal po detalu ksiądz Kazimierz uzupełniał wnętrze kościółka. Wyrzeźbił ołtarz główny w formie Golgoty i tabernakulum. Po prawej stronie przedstawił Chrystusa Zmartwychwstałego, po lewej Jego Chrzest. We wnę­ce prezbiterium, po lewej stronie ołtarza, znajduje się płasko rzeźbiona w drewnie kopia Matki Boskiej Janowskiej wysadzana perłami i koralami. Solidne ławy ozdobione zostały płasko rzeźbionym ornamentem kwiatowym na bocznej ścianie. Spod ręki księdza wyszły też meble przeznaczone do zakrystii i chrzcielnica.Kiedy ściany, sklepienia, ołtarze, chrzcielnica, konfesjonał, a nawet ławki przyciągały wzrok oryginalnymi zdobieniami, puste okna zaczęły razić. Ksiądz Kazimierz, zaznajomiony z obróbką drewna, pomyślał, że zrobi witraże z drewnianymi ramami. Praca w ołowiu była mu nie znana i przede wszystkim - kosztowna. Jak sam twierdzi, „wcisnął kolorowe szkło w drewniane ażury". Każdy witraż jest inny, i jeden doskonalszy od drugiego. Ostatnim etapem tworzenia witraży było naklejanie skruszonego szkła na szybę. Nie zawierają w sobie drewnianych ramek dając przez to więcej światła. Ksiądz Kazimierz umieścił je w prezbiteńum, gdzie dostęp światła jest bardzo istotny. Ostatnie z płaskorzeźb wykonanych dla kościółka znajdują się przed chórem. Przedstawiają Jana Pawła II (w środku) i czterech ewangelistów (po bokach). Ewangeliści ukazani są jako uskrzydlone postacie. Ksiądz Kazimierz oparł się na Starym Testamencie, w którym prorok Izajasz widzi Mesjasza w otoczeniu czterech postaci ze skrzydłami: wołu, orła, człowieka i lwa. Każdemu z ewangelistów chrześcijanie przypisywali jedną z nich. Nie sposób zapomnieć o śladach przeszłości, jakie odcisnęły się w Momotach. Wydarzenia te utrwalił ksiądz Pińciurek w małych obiektach sakralnych, kapliczkach wzniesionych wokół kościółka. Należy do nich między innymi „Fontanna Płacząca" ze św. Wojciechem, patronem parafii, która ma przypominać łzy żołnierzy składających broń w 1939 r. Warto wspomnieć również o „Grocie Zniewolenia", symbolizującej wydarzenia z czasów okupacji, i „Grocie Wyzwolenia", powstałej na pamiątkę wydarzeń 1989 r. Symboliczny pomnik mają też ofiary pomordowane w czasie wojny. Największe i najbardziej czasochłonne dzieło księdza Kazimierza nie jest jedynym, jakie stworzył. Przez ponad dwadzieścia lat ksiądz proboszcz Pińciurek, z zapomnianych przed laty Momot, rzeźbił swój ślad na ziemi. Początkowo zwykłym nożykiem, później narzędziami stolarskimi. Parafianie, dumni ze swego probosz­cza, pomagali mu zdobywać wszelkie niezbędne materiały i narzędzia do pracy. W ciężkich, wymagających wysiłku fizycznego zajęciach, służyli pomocą.

do góry



Widok ogólny nawy głównej



Sklepienie prezbiterium



Stacja Drogi Krzyżowej



Ostatnia Wieczerza z łuku tęczowego



Konfesjonał



Kasetony z nawy głównej



Kaseton z twarzą Chrystusa



Kaseton



Witraż z drewnianymi ramkami



Grota Zniewolenia i
 Grota Wyzwolenia
oraz Fontanna Płacząca



Parafia Rzymskokatolicka p.w. św. Wojciecha w Momotach Górnych
Dekanat Janowski, Diecezja Sandomierska
Momoty Górne 49, 23-300 Janów Lubelski, tel. (0-15) 87-26-112